mkidn

Nazwa zadania:
Wyposażajmy i działajmy modernizacja sali komputerowej w Zespole Szkół Plastycznych
im. Władysława Hasiora w Koszalinie. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

„Termomodernizacja państwowych placówek szkolnictwa artystycznego – przygotowanie dokumentacji"
Czytaj: www.mkidn.gov.pl i cea.art.pl

Zaloguj się

niedziela, 15 października 2017 11:52

Plastycy na seansie "Twojego Vincenta"

Napisał

W tym roku Dzień Edukacji Narodowej, zwany powszechnie Dniem Nauczyciela, miał w Plastyku bardzo nietypowy charakter. Uczniowie pamiętali o swoich nauczycielach i wykazywali się niekiedy zdumiewającą pomysłowością, o uczniach nie zapomniała też szkoła, dlatego też z tej okazji w piątek całą szkoła wybraliśmy się do kina na seans filmu Twój Vincent, który z racji podejmowanego tematu i - tym bardziej! - formy, w jakiej został zrealizowanej, był dla wszystkich plastyków obowiązkową pozycją w tegorocznym kalendarzu fimowym.

"Twój Vincent" to pierwsza pełnometrażowa animacja malarska, która zachwyca widzów na całym świecie. Każda z 65 000 klatek filmu została ręcznie namalowana, w projekcie wzięło udział 125 zawodowych malarzy z całego świata, którzy świat znany z obrazów van Gogha ożywili na ekranie. Tyle mówi komunikat dystrybutora, co zaś do powiedzenia mieli sami uczniowie? Doceniali fantastyczną muzykę Clinta Mansella, rewelacyjną stronę wizualną filmu i to, że nie przypominał on znanych im tytułów. Pojawiły się jednak i głosy, że nieco słabiej wypadła sama opowieść, a film razi niekiedy sztucznością (na co wpływ miał niewątpliwie dubbing, który sprawiał, że film najsłabiej wypadał właśnie w partiach dialogowych).
Niemal wszyscy nie mieli jednak wątpliwości, że warto było się na Twojego Vincenta wybrać do kina.
Kilka zdań od siebie na temat filmu napisał też p. Wojciech Konieczny, nauczyciel języka polskiego - zapraszamy do lektury i dyskusji :)

Każdy ma swojego van Gogha…

Malarze jakoś nie mają szczęścia do kina – jest w tym jakiś smutny paradoks, że tak niewiele powstało do tej pory filmów o wybitnych artystach, choć zdawać by się mogło, że losy wielu twórców to filmowe samograje. Zbyt często jednak filmowcy podchodzili do tematu albo zbyt ilustracyjnie (Picasso – życie i twórczość), albo na kolanach (Udręka i ekstaza). Pełnej satysfakcji nie dawał też żaden z dotychczasowych filmów o van Goghu, choć Pasja życia miała atut w postaci brawurowego Kirka Douglasa, a za kamerą Vincenta i Theo stał sam Robert Altman. Twój Vincent miał być na tym tle zjawiskiem bezprecedensowym – duet Kobiela & Welchman wspomagany scenariuszowo Jackiem Dehnelem opracował koncept, który wydawał się tyleż karkołomny, co pociągający w swej odwadze i szczerości intencji. Oryginalny tytuł to wszak Loving Vincent – i choć tę miłość do wybitnego malarza w filmie widać, to można mieć już pewne wątpliwości, czyj ten van Gogh tak naprawdę jest…
Pomysł narracyjny jest – wbrew powszechnym opiniom – mocno osadzony w kinowej tradycji, której kształt uformowany został przez Orsona Wellesa w słynnym Obywatelu Kane. Van Gogha poznajemy bowiem w ciągu retrospekcji i opowieści z drugiej ręki, które zrekonstruować mają okoliczności śmierci malarza, przy okazji jednak rzucają światło na jego życie. Zawiedzie się jednak ten, kto oczekuje kompendium wiedzy na temat biografii Holendra (choć to sugeruje wiele recenzji filmu!), nie dowiemy się też, na czym polega fenomen jego twórczości. To zresztą wydaje się zbędne, bo wystarczającym argumentem jest sama jego twórczość, z tą zaś obcujemy przez pełne półtorej godziny seansu. Taki zabieg narracyjny ma niewątpliwie swoje plusy – każda kolejna postać w filmie, która ma coś do powiedzenia na temat van Gogha naświetla jego postać z zupełnie innej perspektywy, niejednokrotnie podważając naszą dotychczasową wiedzę na jego temat. Przypomina to trochę grę komputerową, w której mamy za zadanie zaliczenie kolejnych miejsc, pozyskanie artefaktów i odbycie rozmów, które mają nas naprowadzić na dalszą drogę. Jest w tym nieunikniony schematyzm, ale jest też samodzielne odkrywanie prawdy o artyście. Ta zaś jest nieoczywista i zagmatwana, a sam van Gogh finalnie wydaje się być jeszcze bardziej enigmatyczną i niejasną postacią, choć być może właśnie w tym tkwi jego fenomen. Pytanie tylko, czy taki portret van Gogha sprawia, iż będzie on, jak chcą twórcy, bardziej „nasz”. To zresztą swoisty paradoks, że film najlepszy jest właśnie wtedy, gdy na ekranie pojawia się sam malarz we własnej postaci – wtedy też dramaturgia opowieści jest największa – jeśli sekwencje wędrówki śledzącego tropy van Gogha Roulina bywają chwilami zbyt ilustracyjne, to już sceny z udziałem tytułowego bohatera potrafią wbić w fotel. Znamienne, że najbardziej poruszył mnie sam finał, gdy van Gogh pojawia się w całej okazałości, by odwrócić się plecami i odejść – i jest w tej jednej krótkiej scenie więcej mocy i magii kina, niż w całym filmie. Aż chciałoby się powiedzieć – nie odchodź, Vincencie…

biennale 2017 baner

koszalinski grafik kultury

kbp 

Galeria DYPLOMY 2015

Rysunek i malarstwo

Pracownia rzeźby

Ceramika artystyczna

Snycerstwo

Tkanina artystyczna

Fotografia

Projektowanie graficzne

Podstawy projektowania


Tagi: Zespół Szkół Plastycznych w Koszalinie, szkoła plastyczna, Koszalin, gimnazja w Koszalinie, plastyk, uczniowie plastyka, biennale, lp, ossp, zsp, Władysław Hasior, gimnazjum plastyczne, przegląd szkół plastycznych, liceum ogólnokształcące, gimnazjum, szkoły w Koszalinie, egzaminy do plastyka, liceum plastyczne w Koszalinie, konkursy plastyczne, matura, rysunek, malarstwo, rzeźba, ceramika, reklama wizualna, snycerstwo, tkanina artystyczna, fotografia, liternictwo, projektowanie, historia sztuki, plastyk koszalin, wyprzedarz prac, artysta plastyk, dyplomy, przeglad rysunku malarstwa rzeźby